Aukcja 2009

   Za nami pierwsza na Torze "Aukcja koni wierzchowych" pod hasłem "Teraz polskie konie". Świat zachwycił się niemieckimi, holenderskimi i innymi końmi, a wraz z nim polscy właściciele. Jednak mało kto pamięta jak dobra i niestety niedoceniana potrafi być nasza hodowla. Idąc tym tropem Polski Związek Hodowców Koni wraz z Wrocławskim Torem Wyścigów Konnych - Partynice, podjęli decyzję o próbie zainteresowania końmi półkrwi, sprawdzonymi podczas alternatywnej próby dzielności jaką są wyścigi, polskie środowisko hippiczne. Niestety sama aukcja okazała się "klapą". W ofercie znalazło się 41 koni, w której każdy mógł znaleźć coś interesującego. Obejmowała ona zarówno wychowanków ze stadnin państwowych (Walewice, Racot, Janów Podlaski, Rzeczna) jak i hodowców prywatnych. Niestety nikt nie wpłacił wadium, co tym samym równało się z odwołaniem aukcji. Czy należy kogoś obwiniać za taki stan rzeczy? Raczej nie. To co pierwsze praktycznie zawsze kończy się niepowodzeniem. Osiągnięcie pożądanego efektu to proces długofalowy. Zostały wyciągnięte wnioski odnośnie promocji i marketingu, czasu organizacji, itp. Niestety śmiem sądzić, iż tak naprawdę główną przyczyną braku chętnych do licytacji (bo zainteresowani byli) jest pokutujący wśród polskich kupców fakt, że najlepiej konika kupić przy "stoliku i wódeczce". Zawsze będzie można coś spróbować opuścić, zabezpieczyć się przed ewentualnymi niewidocznymi wadami konia, przetestować go, itd. Jest to bardzo mylny sposób myślenia. Żaden z szanujących się organizatorów aukcji nie pozwoli sobie na sprzedaż bez udzielenia pełnej informacji o sprzedawanym koniu. W przeciwnym razie nigdy nie odzyska zaufania i straconych i zrażonych kupców. Każdy może przyjść, pojeździć na interesującym go wierzchowcu i zbadać. Do dyspozycji organizator zapewnia swoich lekarzy - weterynarii jak i kupujący może przywieźć swojego. Również w "Warunkach aukcji" podawane są terminy i przyczyny ewentualnych zwrotów kupionych koni. Wobec takiego stanu rzeczy obydwie strony starają się być "fair" i zabezpieczone pod każdym względem. Drugim aspektem nieudanych publicznych sprzedaży koni jest brak świadomości wśród społeczeństwa, że taka forma sprzedaży jest znana i bardzo popularna na całym świecie. Ewentualni kupcy po prostu boją się licytować, czyli podnosić zarejestrowany na aukcji numer i podbijać cenę. Kolejnym pokutującym błędnym przeświadczeniem są obawy przed ceną. Najsłynniejsza polska aukcja to "Pride of Poland", organizowana w Janowie Podlaskim. Rok rocznie przyciąga wiernych miłośników arabów, którzy kupują konie za ogromne ceny. Niestety zwykły śmiertelnik, który chce stać się właścicielem wymarzonego wierzchowca, żyje przeświadczeniem, że każdy prezentowany tam (i tym samym na wszystkich aukcjach) koń to cena wielkości kilkuset tysięcy złotych, a jego na to nie stać. Tego typu myślenie jest bardzo błędne. Na każdej aukcji wystawiane są "gwiazdy", oferowane wąskiej grupie chętnych z grubym portfelem. Mają one rozpocząć aukcję i robić przy okazji "show". Natomiast "gros" oferty stanowią konie, które wcale nie osiągają wielkich cen i są dostępne dla każdego.

   Mam nadzieję, że przyszłoroczna wrocławska sprzedaż przyciągnie klientów i kupców, którzy staną się właścicielami wymarzonych rumaków w wyniku licytacji. I na zakończenie, żeby nie myśleć iż cała aukcja skończyła się niepowodzeniem -nabywcą sześciu rumaków stali się sportowcy z Austrii. Wśród nich Margit Appelt - reprezentantka austriackiej ekipy olimpijskiej we Wszechstronnym Konkursie Konia Wierzchowego.

  • Lot. 2 - DOBROĆ    ------- 5.000 zł
  • Lot. 9 - MIMET       ------- 7.000 zł
  • Lot. 10 - RIVIL         ------- 10.500 zł
  • Lot. 14 - JURMALIA ------- 5.000 zł
  • Lot. 35 - IZMENA    ------- 8.500 zł
  • Lot. 38 - CHABER   ------- 4.000 zł

Katalog koni wierzchowych - Katalog 2009 (PDF)

  




  cofnijgóra strony