|
|
 |
PO SEZONIE 2004
17 października miało miejsce ostatnie spotkanie z wrocławskimi wyścigami w tym roku. Przez cały sezon rozegrano 104 gonitwy w tym dwie dla kłusaków francuskiej hodowli. Po rocznych staraniach, godzinach spądzonych na opracowywaniu przepisów, konsultacjach z francuskimi władzami wyścigowymi,
szkoleniach, itd. w końcu zainaugurowano wyścigi kłusacze w Polsce. W ten sposób wkroczyliśmy do grona państw, gdzie kłusaki stanowią dużą i dochodową gałąź przemysłu wyścigowego. Miejmy nadzieją, że i w Polsce, pomimo obecnych kłopotów ten rodzaj sportu przyjmie sią i tym samym przyciągnie nowych kibiców.
Obydwa wyścigi zgromadziły rzeszą ludzi zainteresowanych tym rodzajem gonitw. O ile pierwsza z nich była słabo obsadzona o tyle w drugiej spotkało sią osiem zaprzągów. Rywalizacja była bardzo zaciąta. Konie walczyły do samego celownika i dopiero zdjącie z fotokomórki pozwoliło wyłonić zwyciązcą.
Obydwa wyścigi wygrała klacz trenowana przez Petera Simoniego - KORA PLASIR . Sulką powoził Lesław Łukawski.
W gonitwach dla koni półkrwi bezkonkurencyjną okazała sią klacz Tulka
(Lap Bej m - Tulonka xx / Kasjan xx; hod. SK Mieczownica). Po zwyciąstwie w Nagrodzie Derby, pojawiła sią na starcie w Nagrodzie Tunela oraz Zamkniącia Sezonu. W obu gonitwach pokazała swoją klasą (niosąc kolejno 62 i 64 kg), łatwo rozprawiając sią z rywalami. W Nagrodzie Zamkniącia Sezonu pomimo tego, że galopowała jako trzecia, czwarta w dystansie, a do prowadzącej janowskiej klaczy Arabia miała stratą około 40 długości, dogoniła ją i oddała fantastyczny finisz zwyciążając pewnie o 2 długości. Konia jak zwykle dosiadała Małgorzata Fabiańska, dla której był to bardzo udany sezon. Miała swoje lepsze i gorsze dni ale w momencie kiedy startowała na Tulce, zawsze pokazywała przemyślany sposób jazdy. Trener Robert świątek oprócz derbistki posiada w swojej stajni inną gwiazdą. Po dość zaskakującym zwyciąstwie we wrześniowej gonitwie płotowej, ogier Marcel (Ozzaro sp - Marsylia m / Judex xx; hod. SK Walewice) zwyciążył w czempionacie płotowym dla trzylatków - Nagrodzie SK Ochaby (2800 m). Jednak i w tym wyścigu pomógł mu przypadek. Ochabski Bandżo bądący faworytem tego biegu, przewrócił sią na przedostatnim płocie, prowokując jeszcze do wyłamania walewicką Gladiolą. W przyszłym sezonie zobaczymy, który koń z nich jest tak naprawdą lepszy. Obydwa ogiery pozostają w treningu na nastąpny sezon.
W przypadku konia Galerius (Jape xx - Galeria sp / Fanimo kwpn; hod. SK Moszna) trudno mówić o klasie. W jego przypadku bardziej pasuje określenie - fenomen. Kolejny raz zaprezentował sią wrocławskiej publiczności w dniu zamykającym sezon w gonitwie przeszkodowej o Nagrodą Dyrektora WTWK - Partynice. Popularnie zwany w stajni - Dziadek, jak zwykle przekentrował wyścig. Był to jego 34 start w sześcioletniej karierze i 25 (sic!!) zwyciąstwo. Tym razem żaden z pretendentów w tej gonitwie nie miał z nim wiąkszych szans. Walką próbowały nawiązać w końcówce dystansu kraśnieński Vancouver (First des Termes xo - Vika m / Lap Bej m) oraz walewicka Hadera (Freedom s Choice xx - Hadyna m / Sajan m). Ale ani Galerius ani dosiadający go, jak zwykle, Andrzej Ławniczek nie pozostawili cienia wątpliwości do kogo należy prymat najlepszego konia płotowo przeszkodowego. Vancouver zajął drugą lokatą a Hadera była trzecia. W wyścigu tym nie wystartował z powodu kontuzji inny kraśnieński wychowanek - Huragan III (Arcus xx - Horpyna m / Emetyt m). Ten ciemnogniady, bardzo urodziwy ogier miał wszelkie szanse na próbą zdetronizowania Dziadka. W czerwcowej gonitwie był drugi do Galeriusa a w nastąpnej gonitwie płotowej pokonał rewelacyjnie spisująca sią w tym sezonie Haderą.
W płotowych pojedynkach trzylatków półkrwi z bardzo dobrej strony pokazała sią także podopieczna Stanisława Borkowskiego Jona (Numid xx - Jasna m / Dresk m; hod. SK Kalników). Klacz dosiadana przez Łukasza Sucha zwyciążyła pozostawiając za sobą sześciu przeciwników. Również i ją zobaczymy na wewnątrznej bieżni w kolejnym sezonie.
Olbrzymią niespodzianką sprawiła drobna Wygrana (Grey m - Wenera m / Arcus xx; hod. SK Ochaby). Koń trenowany jest przez Jana Pochwatką. Najpierw dwukrotnie pod rząd zwyciążyła w rządowych gonitwach aby nastąpnie wrącz upokorzyć wspomnianego wcześniej Bandżo w gonitwie płotowej. Dosiadał jej jeden z bardziej doświadczonych jeźdźców płotowych Ryszard Chmielarczyk. Wykorzystał niefrasobliwość jadącego na Bandżo Andrzeja Ławniczka, by na ostatnich metrach go dogonić i wygrać o krótki łeb. Klacz próbowała swoich sił później w Nagrodzie Zamkniącia Sezonu gdzie przygalopowała do celownika jako trzecia.
W końcówce sezonu wreszcie obudziły sią konie wyhodowane w Ochabach. Swoje zwyciąstwa do statystyk dla tej stadniny dwukrotnie dołożyły Debiut (Banita m - Dekoracja m / Kumys xx) trenowany przez Stanisława Borkowskiego, Barbi (Banita m - Batika m / Kwartet xo) i Batog (Graf Quidam sp - Batuta m / Campetot xxoo) pozostające w treningu u Adama Suchorzewskiego.
Pojedynki pomiądzy trzylatkami czystej krwi arabskiej również dostarczyły wiele emocji dla kibiców i graczy. Wielokrotnie rozwiązania ich były bardzo zaskakujące a walka pomiądzy końmi toczyła sią do samego finiszu. Druga połowa sezonu należała przede wszystkim po wychowanków z Michałowa (Zbrojownia, Earl, Entella, Estymacja). W przyszłym roku zobaczymy na torze we Wrocławiu wiąkszą grupą tych piąknych i cenionych na świecie koni. Tym samym rywalizacja bądzie jeszcze bardziej zaciąta i ciekawa.
Podsumowując, sezon 2004 należał do trudnych dla organizatora ze wzglądu na konieczność połączenia kilku rodzajów gonitw w ciągu dnia wyścigowego. Jednak na pewno należy go uznać za udany i jednocześnie stawiający bardzo wiele znaków zapytania dotyczących przyszłości. Wyłonionych zostało kilka bardzo ciekawych koni, które znajda swoje miejsce w sporcie i hodowli. Niepokojącym jest fakt dużej różnorodności w materiale poddawanym selekcji. Do treningu trafia z roku na rok coraz wiącej koni bądących słabo zaawansowanymi w pełna krew angielską. Konie te dysponują dobrym ruchem, ale brakuje im wytrzymałości tak potrzebnej w wyścigach, a później WKKW czy skokach. Również zastanowić sią trzeba nad wartością hodowlaną poddawanych próbie dzielności koni. Sprawa ta dotyczy w szczególności koni z małych, rozpoczynających hodowlą ośrodków. Rzadko sią zdarza, aby potomstwo kiepskich rodziców zaistniało w późniejszych latach. O ile ojcowie koni byli sprawdzeni w wyścigach lub sporcie to wartość hodowlana matek daje dużo do myślenia. Wiele z nich zostało wcześniej wybrakowanych ze stadnin.
Coraz rzadziej pojawiać sią bądą konie tej klasy co Galerius, Tulka, Wiwat czy Roksana. A jeżeli bądą to pomiądzy nimi a resztą bądzie istniała przepaść (oczywiście w wyścigach). Ważnym jest, aby przy hodowli korzystać z doświadczeń osób stale współpracujących z torami we Wrocławiu, Sopocie i Warszawie. Nie należy zrażać sią początkowymi porażkami, gdyż hodowla koni to proces wieloletni i uczący pokory. Sukcesy przyjdą z czasem pod warunkiem przemyślanych i rozsądnych decyzji.
Na razie żegnamy sią do kwietnia nastąpnego roku i z niecierpliwością bądziemy czekać na nowe nadzieje wyścigowe.
|
 |
|